by-ìýíþ
eng-menu
ru-ìåíþ

Jak smierc wybitnego pisarza bialoruskiego przyjeto w Minsku

Smierc wielkiego prozaika stala sie powodem do przypomnienia o jego istnieniu z tradycyjnym sowieckiem patosem. Telewizja bialoruska od rana pokazywala archiwalne czarno-biale zdjecia pisarza. W tle graly organy, a spiker grobowym glosem deklamowal zza kadru: - Wasil Bykau odszedl w dzien rocznicy wybuchu Wielkiej Wojny Ojczyznianej. Paradoks historii - wydarzenie, ktore odmienilo zycie zolnierza z pierwszej linii frontu i przez dziesieciolecia zmuszalo go do brania sie za pioro, zabralo Wasila Bykaua ze soba.

W interpretacji rzadowej telewizji tworczosc pisarza dotyczyla tylko wojny. Chronologie jego utworow przedstawiono do roku 1986, kiedy otrzymal Nagrode Leninowska za powiesc "Znak nieszczescia". Pozniejszy okres, kiedy Bykau zakladal opozycyjny Bialoruski Front Narodowy, kiedy zaczal otwarcie krytykowac prezydenta Lukaszenke, kiedy napisal slynny zbior opowiadan i przypowiesci "Sciana", ktory w Minsku udalo sie wydac tylko dzieki skladkom czytelnikow - po prostu przemilczano. - Oczekiwalismy od patriarchy nowych utworow, ale pisarz dlugo chorowal, a ostatnie urodziny obchodzil w ojczyznie po zakonczeniu leczenia za granica - przekonywal zza kadru spiker.

Panstwowa propaganda juz szuka dla Bykaua miejsca na cokole oficjalnej ideologii. W wiadomosciach pokazywano Aleksandra Lukaszenke i jego wielkoduszne slowa pod adresem bezlitosnego krytyka: - Niestety Wasil Bykau umarl. Podkresle jeszcze raz - roznie pojmowalismy suwerennosc i niepodleglosc, ale nie wolno odmowic temu czlowiekowi goracej woli walki o wolnosc i niepodleglosc naszego kraju.


Cezary Golinski, Minsk

Gazeta Wyborcza

hosting provided by ext|media